Przejdź do treści

Zapomnij o Burj Khalifa i Shanghai Tower: Arabia Saudyjska buduje wieżowiec o wysokości 1 km.

Dwóch inżynierów w kaskach analizuje makietę wieżowca na pustyni, obok leżą plany i tablet z wykresem.

The turysta obok mnie w Dubaju wyciągnął szyję tak mocno, że omal nie stracił równowagi, telefon uniesiony w stronę lśniącego ostrza Burdż Chalifa.

Wokół nas ludzie wykonywali ten sam taniec: krok w tył, spojrzenie w górę, zdjęcie, mrużenie oczu. Najwyższy wieżowiec świata ma taki efekt - pożera niebo i zmniejsza cię bez pytania o zgodę.

A jednak tysiąc kilometrów stąd, po drugiej stronie pustyni, kolejna linia horyzontu powstaje na slajdach PowerPointa i zakurzonych planach budowy. Wieża tak wysoka, że ma zepchnąć Burdż Chalifa na drugie miejsce, a Shanghai Tower jeszcze niżej na liście. Czysta, tępa liczba, szeptana w kręgach architektów i salach posiedzeń firm naftowych: 1 000 metrów.

Na papierze brzmi to jak sztuczka. W terenie - to coś innego. Coś znacznie większego niż rekord.

Saudyjska gra o 1 km: więcej niż konkurs na wysokość

Stań o zachodzie słońca na skraju dżuddyjskiej promenady (corniche), a zobaczysz miasto w pół zdania. Rodziny z kocami piknikowymi, nastolatki na elektrycznych hulajnogach, kontenerowce unoszące się niczym ciemne zęby na Morzu Czerwonym. W oddali, w mgiełce, dźwigi i niedokończone wieże kłują horyzont - zapowiedzi innej przyszłości doszywanej na wierzch tej starej.

To tutaj Arabia Saudyjska planuje posadzić swój kilometrowy wieżowiec: wskrzeszoną Jeddah Tower, wyrastającą z piasku jak pionowe miasto. Ogłoszona po raz pierwszy ponad dekadę temu, wstrzymana, potem szeptem omawiana w salach konferencyjnych, dziś znów wraca do nagłówków z obietnicą, którą już znamy: pierwszy budynek, który przebije granicę jednego kilometra.

Czysta, okrągła liczba, która brzmi niemal jak zmyślona.

Pierwotna wizja Jeddah Tower, wspierana przez Kingdom Holding księcia Alwaleeda bin Talala, była niemal kreskówkowo śmiała. Około 170 pięter. Bryła osadzona w nowej dzielnicy - Jeddah Economic City - mającej odciągnąć inwestorów, turystów i mieszkańców od starego chaosu w stronę wyreżyserowanej, szklanej przyszłości.

Prace ruszyły w 2013 roku. Wbito pale. Beton urósł powyżej 250 metrów. Potem projekt stanął w miejscu wśród politycznych przetasowań i finansowych bólów głowy - takich, które zwykle wysyłają megaprojekty prosto na cmentarzysko „co by było, gdyby”. Przez lata niedokończony kikut był bardziej znakiem zapytania niż obietnicą.

Teraz kontrakty są ponownie wystawiane do przetargów, zespoły projektowe kuszone powrotem, a pomysł po cichu dostaje nowe paliwo, gdy Arabia Saudyjska ściga się z celami Vision 2030. Tysiąc metrów nagle nie brzmi jak oferta science fiction. Brzmi jak obsesja, której kraj nie chce puścić.

Na powierzchni wygląda to jak prosta rywalizacja: Arabia Saudyjska przebija dubajski Burdż Chalifa (828 m) i Shanghai Tower (632 m). Ale logika sięga głębiej - do obecnego kryzysu tożsamości królestwa. Starej Arabii Saudyjskiej zbudowanej za petrodolary; nowej, którą mają zbudować turystyka, technologia i globalna uwaga.

Wieża bijąca rekordy to skrót do światowych nagłówków i instagramowych rolek. Krzyczy: spójrzcie na nas, dotarliśmy. A jednocześnie staje się poligonem dla inżynierii w ekstremalnym upale, wind pędzących na niespotykanych dystansach i planowania miasta w miejscu, gdzie samochody wciąż rządzą niemal wszystkim.

Dlatego cel 1 km to nie tyle kartkowanie Księgi Rekordów Guinnessa. To próba przepisania tego, jak wygląda saudyjskie miasto - w pionie, finansowo i symbolicznie. To nie tylko wysokość. To kontrola narracji.

Jak w ogóle zbudować kilometrową wieżę na pustyni?

Jeśli odrzeć temat z błyszczących wizualizacji i haseł PR, budynek o wysokości 1 km jest uparcie fizyczny. Zacznijmy od fundamentów: w przypadku Jeddah Tower wczesne plany zakładały pale wbijane nawet na 105 metrów w głąb ziemi, by zakotwić konstrukcję wobec miękkich, nadmorskich gruntów Morza Czerwonego i ryzyka korozji.

Inżynierowie muszą walczyć z grawitacją, wiatrem, upałem i czasem - jednocześnie. Im wyżej, tym bardziej budynek chce się kołysać, „oddychać”, skręcać. Nie da się po prostu przeskalować Burdż Chalifa jak zestawu LEGO. Potrzebujesz testów w tunelu aerodynamicznym, tłumików drgań masowych i kształtu, który po cichu przecina dominujące podmuchy, zamiast blokować je jak ściana.

Jest też pytanie, którego 30 lat temu prawie nikt nie zadawał: jak schłodzić pionowy kilometr szkła w mieście, gdzie latem temperatura przekracza 40°C?

Żeby poczuć skalę wyzwania, pomyśl najpierw o przejazdach windą. Windy w Burdż Chalifa pokonują około 500 metrów w jednym odcinku; wieża o wysokości 1 km podwaja ten dystans i dokłada kolejną warstwę złożoności: poziomy przesiadkowe, sky lobby, trasy ewakuacji, systemy awaryjne układane jak cebula. Ludzie nie tylko tam mieszkają i pracują - oni zależą od tych wind w sposób niemal biologiczny.

Saudyjscy planiści sugerowali też zintegrowane funkcje mixed-use: luksusowe hotele, biura, penthouse’y, tarasy widokowe, a może nawet przychodnie i szkoły w większym obszarze dzielnicy. Wieża staje się mniej pojedynczym budynkiem, a bardziej pionowym sąsiedztwem podłączonym do zaplanowanego od podstaw mini-miasta rozciągniętego wzdłuż Morza Czerwonego.

Jedna rzecz rzadko pokazywana w „seksownych” filmach 3D to armia pracowników i podwykonawców, którzy faktycznie wyleją beton, zwiążą zbrojenie i zawieszą elewację w oślepiającym słońcu. Przy takiej robocie logistyka to codzienna łamigłówka: materiały, obozy pracownicze, transport, ćwiczenia BHP. Bądźmy szczerzy: nikt nie robi tego naprawdę „na co dzień”.

Druga wielka rozmowa dotyczy zrównoważenia - albo przynajmniej czegoś, co da się tak sprzedać. Kilometrowa wieża w ocieplającym się świecie na pierwszy rzut oka brzmi jak szaleństwo. A jednak Arabia Saudyjska chce oznaczać swoje gigaprojekty jako „odporne na przyszłość”: fasady o wysokiej sprawności, sprytniejsze zacienianie, niskoenergetyczne chłodzenie i systemy recyklingu wody ukryte za blichtrem.

Krytycy zadają trudne pytania: na ile „zielony” może być w ogóle masywny obiekt z betonu i stali? Czy to najlepsze wydanie miliardów, kiedy miasta regionu zmagają się z rozlewaniem się zabudowy, stresem wodnym i brakiem dostępnych mieszkań?

Zwolennicy odpowiadają innym argumentem: Jeddah Tower i podobne projekty wymuszają szybszą innowację. Mocniejsze, a jednocześnie lżejsze materiały. Inteligentniejsze szkło, które tnie zyski ciepła, ale nie zabiera widoku. Gęstość miejska, która - w teorii - pozwala żyć, pracować i spędzać czas z mniejszą liczbą podróży samochodem.

Prawda pewnie leży pośrodku, jak często bywa. Wieża o wysokości 1 km jest jednocześnie klimatycznym bólem głowy i potencjalnym laboratorium rozwiązań, których będziemy potrzebować gdzie indziej.

Co ten wyścig wieżowców naprawdę oznacza dla reszty z nas

Jedną z nieoczekiwanych metod rodzących się z budowlanego boomu Bliskiego Wschodu jest to, co niektórzy architekci nazywają „piętrowanymi ekosystemami”. Zamiast traktować wieżę jako czyste biura albo czyste luksusowe mieszkania, projektuje się warstwy życia: piętra coworkingowe, wspólne ogrody, śródpoziomowe place w chmurach z kawiarniami, a nawet bieżnie ukryte na wyższych kondygnacjach.

Dla wieży o wysokości 1 km taka strategia staje się warunkiem przetrwania, nie tylko stylem. Nikt nie chce mieszkać na 130. piętrze, jeśli ma to przypominać utknięcie w eleganckim szybie windy. Dlatego planiści mówią o dzieleniu wysokości na „psychologiczne odcinki”, gdzie każdy klaster pięter działa jak mini-dzielnica z własną energią, usługami i tożsamością.

W przypadku Dżuddy wczesne notatki projektowe sugerowały tarasy w chmurach patrzące wprost na Morze Czerwone - gdzie sam widok stanowiłby połowę czynszu.

Na bardziej codziennym poziomie te megaprojekty przekształcają to, jak może odczuwać się przyszłe życie w mieście - nawet daleko od Arabii Saudyjskiej. Architekci w Londynie, Mumbaju czy Lagos obserwują uważnie: jak utrzymać komfort ludzi na 800 metrach w sierpniu? Jakie przestrzenie publiczne faktycznie działają w pionowym środowisku? Gdzie mieszkańcy spotykają się przypadkiem, a nie tylko odbijają karty w ciszy?

W mniejszej skali te pomysły przesączają się do zwykłych, średniowysokich budynków i dzielnic. Może to zacieniony dziedziniec skopiowany z saudyjskiego mega-mallu. Może basen na dachu zaprojektowany na wzór hotelu z Zatoki. Każdy miał już ten moment, gdy orientuje się, że detal designu pochodzi z innego miasta, innego klimatu, innej kultury - i nie zauważył tego od razu.

Jest też napięcie społeczne, którego nie widać w efektownych ujęciach z drona. Kto tak naprawdę będzie mógł mieszkać w wieży o wysokości 1 km - albo choćby do niej wejść? Czy to publiczny symbol miasta, czy błyszcząca forteca dla ultrabogatych, z biletowanym tarasem widokowym jako listkiem figowym?

Saudyjskie przywództwo chce, by Jeddah Tower była symbolem otwierania się - królestwa mniej zamkniętego niż to, które znali wasi dziadkowie. Ta opowieść zadziała tylko wtedy, gdy ludzie - lokalni mieszkańcy, pracownicy migracyjni, ciekawscy turyści - poczują z nią realną więź wykraczającą poza selfie z ulicy.

Jeden architekt, z którym rozmawiałem na konferencji w Rijadzie, ujął to tak:

„Jeśli jedyne, co daje ci superwysoki budynek, to pocztówka, to poniósł porażkę. Prawdziwa wartość polega na tym, czy dziecko dorastające w jego cieniu wierzy, że jego życie może rozciągnąć się tak daleko jak ta linia horyzontu.”

Dla wielu czytelników wniosek leży gdzieś między inspiracją a ostrożnością. Gdy spojrzysz na wyścig po horyzont Arabii Saudyjskiej, kilka punktów od razu się wybija:

  • Sama wysokość nie gwarantuje lepszego miasta - to, co dzieje się na poziomie ulicy i w przestrzeniach „pomiędzy”, kształtuje codzienne życie.
  • Wieże bijące rekordy mogą przyspieszać innowacje w materiałach, zużyciu energii i urbanistyce, ale nie rozwiązują automatycznie nierówności społecznych.
  • Twoje miasto prawdopodobnie pożyczy fragmenty tych eksperymentów - w tym, jak planuje się nowe dzielnice i jak układa się budynki mixed-use.

Najwyższy budynek świata nigdy nie dotyczy tylko nieba. Zawsze, prędzej czy później, ląduje w tym, jak żyjemy na ulicy.

Kluczowy punkt Szczegół Co to daje czytelnikowi
Ambicja wysokości 1 km Jeddah Tower ma być pierwszym budynkiem o wysokości 1 000 metrów, wyprzedzając Burdż Chalifa i Shanghai Tower. Pomaga zrozumieć skalę projektu i to, dlaczego przestawia globalny wyścig wieżowców.
Wyzwania inżynieryjne i klimatyczne Głębokość fundamentów, odporność na wiatr, projekt wind i chłodzenie w ekstremalnym upale pchają obecną technologię do granic. Pokazuje, jakie innowacje mogą później trafić do bardziej „zwyczajnych” budynków i miast.
Wpływ na życie miejskie Pionowe dzielnice mixed-use, nowe przestrzenie publiczne i zmieniająca się dynamika społeczna wokół tego, kto ma dostęp do takich wież. Zachęca, by wyobrazić sobie, jak może zmienić się przyszły skyline i życie uliczne w twoim mieście.

Poza rekordem: lustro dla naszej wizji przyszłości

Zapomnij na chwilę o bitwie liczb i wyobraź sobie bardziej zwyczajną scenę: dziecko w Dżuddzie patrzy w górę na wieżę, która znika w zamgleniu, i pyta rodziców, co jest na samym najwyższym piętrze. Odpowiedź nie będzie brzmiała tylko „restauracja” albo „apartamenty bogatych ludzi”. To będzie historia o tym, jaki kraj i jaka epoka zdecydowały się w ogóle zbudować coś takiego.

Te ultrawysokie projekty działają jak lustra dla naszych fantazji i naszych martwych punktów. Krzyczą o ambicji, potędze technologii i dumie narodowej. Szepczą o nierównościach, stresie klimatycznym i o tym, jak bardzo uzależniliśmy się od ikon. Kilometrowy wieżowiec to łatwy nagłówek, ale trudniejsze pytanie: co tak usilnie próbujemy udowodnić?

Saudyjskie marzenie o 1 km wymusza to pytanie wprost. Może widzisz w nim dreszcz emocji, marnotrawstwo, wizjonerstwo - albo wszystko naraz. Może każe ci inaczej spojrzeć na skromny skyline twojego miasta i na wieże, których nigdy nie zbudowano.

Następnym razem, gdy staniesz u podstawy wysokiego budynku - nieważne, czy ma 30 pięter, czy 130 - możesz poczuć to subtelne przyciąganie, by spojrzeć w górę i zapytać: dla kogo to naprawdę jest i jaką historię opowiada o nas, tu i teraz? Na tym polega cicha siła ukryta za głośnym spektaklem kilometrowego kolca na pustyni.

FAQ:

  • Czy Jeddah Tower naprawdę osiągnie 1 km? Obecna ambicja nadal wynosi 1 000 metrów, ale ostateczna wysokość może się zmienić ze względu na inżynierię, koszty lub ograniczenia regulacyjne.
  • Czy budowa faktycznie rusza ponownie? Lokalne doniesienia i źródła branżowe wskazują, że kontrakty są ponownie wystawiane do przetargów, a rozmowy z głównymi wykonawcami zostały wznowione po kilkuletniej przerwie.
  • Jak to wypadnie dla odwiedzających w porównaniu z Burdż Chalifa? Plany obejmują wiele tarasów widokowych i przestrzenie mixed-use, potencjalnie z bardziej zróżnicowanymi strefami publicznymi rozłożonymi na różnych wysokościach.
  • Czy wieża o wysokości 1 km jest środowiskowo zrównoważona? Zastosuje zaawansowane fasady i systemy energetyczne, jednak sama skala oznacza, że ślad węglowy i zużycie zasobów pozostają przedmiotem intensywnej debaty.
  • Dlaczego ludzie spoza Arabii Saudyjskiej mieliby się tym interesować? Ponieważ technologie, pomysły projektowe i modele urbanistyczne testowane tutaj często wpływają na to, jak na całym świecie planuje się przyszłe budynki i dzielnice.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz